Nasza praca jest ciężka, ale satysfakcjonująca

0
1168

Choć w Polsce Dzień Pracownika Socjalnego obchodzimy 21 listopada, to 17 marca to Światowy Dzień Pracy Socjalnej. Jest to wydarzenie organizowane przez Międzynarodową Federację Pracowników Socjalnych. Jego celem jest docenienie wszystkich pracowników socjalnych oraz promowanie wartości, na których opiera się praca socjalna.
Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Wińsku to jednostka, która co roku wydaje ponad 14 mln zł. Ponad 1 mln zł wypłaca co miesiąc w formie różnych świadczeń. Do kogo trafia pomoc? Czym zajmuje się szeroko pojęta pomoc społeczna, na czym polega praca pracownika socjalnego? Co sprawia im satysfakcję, a z jakimi problemami muszą się na co dzień borykać? Czy dzięki świadczeniom rządowym mieszkańcom żyje się lepiej? Co zmieni się w funkcjonowaniu GOPS-u w związku z epidemią koronawirusa? O tym wszystkim rozmawiamy z Sabiną Baryluk, kierownik ośrodka.

 

Kiedy została Pani kierownikiem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wińsku?

– To było ponad 5 lat temu, w roku 2014. W pomocy społecznej pracuję od 1991 roku. To bardzo długo.

Ile osób jest zatrudnionych w GOPS-ie?

– W pomocy społecznej mamy zatrudnionych łącznie 16 osób, wraz z administracją. Oprócz tego prowadzimy dwa Dzienne Domy Senior +, w których zatrudniamy dodatkowo 4 osoby. Łącznie, na etatach pracuje 20 osób, a oprócz tego mamy także pracowników zatrudnionych na podstawie na umowy-zlecenia. Osoby zatrudnione na podstawie umowy zlecenia to głównie opiekunki świadczące pracę w formie  zwykłych usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania podopiecznego GOPS . Liczba  zatrudnionych opiekunek jest ruchoma w zależności od tego, ilu mamy podopiecznych, aktualnie na podstawie umowy-zlecenie zatrudniamy  8 osób.

Pomoc społeczna to bardzo szerokie pojęcie. Czym GOPS zajmuje się na co dzień?

– Zakres naszej pracy jest szeroki: począwszy od pomocy społecznej, czyli wszystkie świadczenia pieniężne m.in. zasiłki stałe, okresowe, celowe i celowe specjalne, świadczenia pieniężne na zakup posiłku lub żywności i inne  Świadczenia niepieniężne takie jak:  szeroko pojęta praca socjalna, poradnictwo specjalistyczne, schronienie, posiłek, niezbędne ubranie, usługi opiekuńcze, interwencja kryzysowa i wiele, wiele innych.  W ramach naszej struktury organizacyjnej funkcjonuje  dział świadczeń rodzinnych , który zajmuje się  zasiłkami rodzinnymi, funduszem alimentacyjnym, zasiłkami pielęgnacyjnymi oraz dla opiekuna, specjalnym zasiłek opiekuńczym, świadczenia rodzicielskie  oraz wszelkimi dodatkami przysługującymi rodzinom do zasiłku rodzinnego, rządowy program rodzina 500+  oraz 300 +. Mamy dział dodatków mieszkaniowych i pomocy materialnej dla uczniów, czyli stypendia. Funkcjonują także dwa Dzienne Domy Senior + w których przebywa łącznie 25 osób. Prowadzimy zespół interdyscyplinarny, ponieważ przeciwdziałanie przemocy w rodzinie również leży w naszych kompetencjach.

Na takie działania potrzeba sporo pieniędzy…

– Nasz budżet to ponad 14 mln zł. W GOPS-ie na  każdą wydaną  złotówkę musi być wydana decyzja administracyjna, a co się z tym wiąże musi być przeprowadzone całe postępowanie administracyjne. Ponad 80 procent naszego budżetu pochodzi z dotacji z budżetu państwa.

Ile osób korzysta z pomocy, z usług ośrodka?

-Z świadczeń pomocy społecznej W 2019 r., korzystało 330 rodzin tj. 762 osoby w rodzinach. W ostatnich latach zauważyłyśmy spory ok. 50 procent, spadek wśród osób korzystających z pomocy społecznej. Stało się tak, od kiedy weszły w życie wszelkie dodatkowe świadczenia pieniężne  dla rodzin, mi.in  program  500 + czy wyprawka, świadczenie rodzicielskie. Więcej osób korzysta z działu świadczeń rodzinnych niż z pomocy społecznej.
Jeśli chodzi o świadczenie 500 plus, to miesięcznie wypłacamy około 750 tys. zł. Od kiedy rodziny pobierają 500 plus zauważyłyśmy, że coraz mniej rodzin pobiera stypendia szkole. Rodziny, które radzą się z pomocą 500 plus nie korzystają z innych świadczeń pomocy społecznej  to co dostają im wystarcza. Zaobserwowałyśmy , że ludziom poprawił się byt. Najbardziej widać to po dzieciach. Kiedy uczestniczę w festynach, to wiedzę, że nasze dzieci są ładnie ubrane,  na straganikach z zabawkami  rodzice kupują im zabawki, bo ich na to stać. Widać, że poziom życia poszedł w górę.
Kiedyś, gdy było rozpoczęcie roku szkolnego zawsze borykałyśmy się z problemami zgłaszanymi przez szkoły, że  dzieci nie mają obuwia zmiennego, stroju do zajęć wychowania fizycznego, zeszytów, książek czy też przyborów szkolnych. Teraz takie sytuacje się nie zdarzają.

A czy GOPS był zmuszony do zmiany świadczenia pieniężnego 500+ na niepieniężne, na przykład na bony?

– Nie, nie miałyśmy takiej sytuacji . Znamy swoich podopiecznych bardzo dobrze. Kiedy trzeba, jest większa kontrola ze strony pracownika socjalnego i asystenta rodziny, tak aby pieniądze były dobrze wydawane.

Jakie największe świadczenie 500 + jest pobierane w gminie?

–  Największe świadczenie pobierane jest na 8 dzieci. Były rodziny, w których było więcej dzieci ale dzieci są już po 18- tym roku życia i świadczenie wychowawcze im nie przysługuje.

Mówi się, że praca pracowników socjalnych z jednej strony jest satysfakcjonująca, a z drugiej wyczerpująca, niewdzięczna i niebezpieczna. Jakie widzi Pani plusy i minusy swojej pracy?

– Satysfakcję daje nam to, że jesteśmy w stanie komuś pomóc, wyciągnąć go z trudnej sytuacji, oczywiście pod warunkiem, że rodzina chce z nami współpracować. Nigdy nie mogę powiedzieć, że moi pracownicy socjalni  pracują 8 godzin.  Są  do dyspozycji 24 godziny na dobę. Zdarzają się telefony  z prośbą o  interwencję w godzinach popołudniowych lub wieczornych oraz w dniu wolnym od pracy – one zawsze są do dyspozycji.  Nie patrzą na godzinę, zawsze pojadą, aby nie dopuścić do tragedii. Niejednokrotnie zwracałyśmy uwagę naszym klientom, iż w takich sytuacjach należy kontaktować się z Policją – ale jak to nasi podopieczni cyt: „my  wolimy, aby Pani przyjechała i nam pomogła”. W takich sytuacjach jedzie dwóch pracowników socjalnych oczywiście powiadamiając policje.
Są też minusy… Ostatnio głośny był przykład matki, która oddała czwórkę dzieci do domu dziecka.  My jako GOPS miałyśmy na swoim terenie taki przypadek. Konkubinat z czwórką małoletnich dzieci, partner trafił do zakładu karnego, matka pozostała z  4 małoletnich dzieci. Mając na uwadze dobro małoletnich dzieci i trudne warunki mieszkaniowe,  rodzina otrzymała mieszkanie  z zasobów gminy, pomogłyśmy je umeblować. Objęłyśmy rodzinę wsparciem asystenta rodziny dodatkowo  pracownik socjalny odwiedzał ją mim. raz w tygodniu . Jednak kobieta oddała dzieci do domu dziecka. Pracowałyśmy z nią wszelkimi dostępnymi metodami celem umożliwienia dzieciom powrotu do rodziny. Tak się stało. Dzieci  wróciły do matki na miesiąc. Po tym czasie stwierdziła cyt. ,,ja już ich nie kocham i ich nie chcę” . Matka sama odwiozła małoletnie dzieci do placówki opiekuńczej. Włożyłyśmy w to ogrom pracy i wysiłku, jednakże nie udało się nam zachować dzieci w rodzinie biologicznej. To była nasza porażka…. Kobieta nie miała problemów z alkoholem, nic z tych rzeczy. Po prostu wybrała inną drogę życia. Dzieci traktowała jak zabawki. Brała dzieci, przyjmowała świadczenia finansowe i oddawała dzieci. Brak dojrzałości emocjonalnej, odpowiedzialności doprowadziło do sytuacji traumatycznej dla małych dzieci To było dla nas bardzo bolesne. Obecnie też mamy trudny przypadek  rodziny wielodzietnej z problem alkoholowym. Rodzinę objęłyśmy szeroko pojęta pracą socjalną oraz wsparciem tzn. rodzina ma przydzielonego asystenta rodziny, 3 godziny dziennie pomocy w formie usług opiekuńczych oraz pomoc pracownika socjalnego objęci dodatkowo są nadzorem kuratora sądowego. Jednak brak współpracy ze strony rodziny  może doprowadzić do umieszczenia dzieci w placówce opiekuńczej . Najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie dzieci w środowisku rodzinnym. Jednak brak współpracy ze strony rodziny może doprowadzić do umieszczenia dzieci w odpowiedniej placówce.

A co daje Paniom siłę do pracy?

Zadowolenie rodzin z udzielonego wsparcia oraz fakt, iż nasza praca nie poszła na marne, satysfakcja, że udało się nam zapobiec tragedii. Wiemy, że żadna rodzina nie jest głodna. Od 5 lat współpracujemy z Bankiem Żywności we Wrocławiu, wsparciem w postaci produktów żywnościowych obejmujemy ok. 600 osób z terenu naszej gminy.  Na początku z tej formy pomocy korzystało tysiąc osób.
Na terenie naszej gminy nie występuje zjawisko bezdomności . Udało nam się to dzięki współpracy z gminą a ściśle mówiąc Panią Wójt , która pomogła nam rozwiązać problem bezdomności na naszym terenie. Bezdomni  otrzymali mieszkania socjalne z gminy.  A były takie czasy, kiedy było po 6-7 osób bez lokum. Bardzo nas to cieszy. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni Pani Wójt. Poprawa warunków mieszkaniowych naszych podopiecznych poprzez remont zajmowanych lokali mieszkalnych bądź też przydział nowego mieszkania. To właśnie daje nam siłę i chęć do pracy.

Bardzo ciepło wypowiada się Pani o swoich pracownicach…

– Bo to są złote dziewczyny, bardzo zaangażowane i oddane swojej pracy. Potrafią wzajemnie się wspierać i uzupełniać. Nie ma wśród nich rywalizacji . Wiedzą, że mogą na mnie zawsze liczyć a ja na nie. Dwa razy w roku angażujemy się w organizację imprez kulturalnych tj. zabawa mikołajkowa dla najmłodszych ze słodkim poczęstunkiem  tj. goframi oraz gminny dzień dziecka gdzie serwujemy hamburgery. Nie zdarzyło się aby któryś pracownik nie ważne z którego działu GOPS odmówił pomocy w obsłudze tych imprez.

Wspominała Pani, że zajmujecie się także zapobieganiem przemocy w rodzinie. Czy dużo jest takich przypadków?

– W naszym ośrodku funkcjonuje Gminny Zespół Interdyscyplinarny który zajmuje się procedurą Niebieskiej Karty.  Mogłoby się wydawać, że przemoc pojawia się tam, gdzie jest alkohol albo ubóstwo. A tak nie jest! W tak zwanych „dobrych domach” też się dzieje wiele zła. I to są najtrudniejsze przypadki, bo ludzie o wyższym statusie społecznym wstydzą się mówić o przemocy, która ich spotyka.  Przemoc, to nie tylko akty fizyczne, ale i psychiczne. Zjawisko przemocy w dużym stopniu dotyka kobiet , które bezpodstawnie obarczają siebie za zaistniałą sytuację. Nie chcą informować o tym odpowiednie instytucje.

Czy zdarza się tak, że sąsiedzi informują, że w danej rodzinie źle się dzieje?

– Tak. Mamy też telefony anonimowe. Nie zawsze zgłoszenie się potwierdza, ale reagujemy na każdy sygnał. Nigdy nie pozostajemy bierni, nawet jeśli telefony są po godzinach pracy także podejmujemy interwencję.

Ostatnio głośno było o atakach na pracowników socjalnych. Czy w gminie też dochodziło do takich zdarzeń?

– Tak. Kiedyś nasz podopieczny, osoba z zaburzeniami psychicznymi zamknął pracownika socjalnego w swoim domu. Przetrzymywał kilka godzin. Kiedy zorientowałam się, że pracownik socjalny od dłuższego czasu nie wraca z terenu i nie odbiera telefonu. Postanowiłam o tym fakcie powiadomić  policję. Okazało się, że podopieczny  zamknął pracownika socjalnego w swoim mieszkaniu. Od tego czasu nie jeździ do niego sama. Do trudnych przypadków, jeździ dwóch pracowników lub  prosimy o asystę policji. Mieliśmy też przypadek, że jeden z podopiecznych odgrażał się pracownikowi socjalnemu, uderzył ją,  z powodu nie otrzymania środków finansowych w gotówce tylko miał realizację świadczeń z pracownikiem socjalnym. Na pracowniku wyładował agresję. Wtedy też interweniowała policja. Skończyło się sprawą.
Pracownicy socjalni brali udział w  kursie samoobrony oraz szkoleniu z zakresu obsługi gazem pieprzowym. Jeśli wyjeżdżamy do trudnych klientów prosimy o asystę policji. Jako Kierownik staram się zapewnić bezpieczeństwo pracownikom , u nas pracują same kobiety.

Co zmieniło się w pracy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej z powodu koronawirusa?

Od dnia 12 marca Dzienne Domy Senior + są zamknięte, a na co dzień przebywa w nich 25 osób. Z powodu zagrożenia nie mogłyśmy przyjąć transportu żywności z Banku Żywności. Nie byłybyśmy w stanie wydać żywności dla 600 osób w taki sposób, aby mieszkańcy byli bezpieczni – czyli unikając skupiska wielu osób w jednym miejscu. Ograniczamy wyjazdy w teren, kiedy jest konieczne, to jedziemy. Mamy zakupione środki dezynfekujące do pracy,  rękawiczki. Jeśli chodzi o pomoc osobom samotnym, strasznym nie samodzielnym mają zapewnioną pomoc w formie usług opiekuńczych, nikt przez epidemię nie zostanie sam, bez opieki. Wiemy, gdzie są osoby całkowicie samotne, bez rodziny. Będą one pod naszym czujnym okiem. Zobaczymy jak będzie przebiegała epidemia, czy dostaniemy nowe zadania. Dziś pracujemy „na telefon” i email. Jeździmy w teren gdy trzeba. Żadna starsza, samotna osoba nie musi się obawiać, że zostanie bez pomocy, żywności, leków. Jesteśmy z naszymi podopiecznymi w stałym kontakcie.

Dziękuję za rozmowę

– Dziękuję.